Przez ostatnie 3 tygodnie miałam niesamowitą przyjemność pracować nad wiekową szafą, która od ponad roku zbierała kurz w garażu. Przyznam szczerze, że w dniu, w którym dziadek z rumieńcem na twarzy prezentował mi to oto rodzinne, garderobiane dobro (naturalnie w mrokach i pajęczynach skrzypiącego strychu) poczułam się nieco oszołomiona i przerażona. Taka forma! Taka bryyyła! I jakby do niczego nam nie pasująca... Ale pod skórą zaczęło mi biegać magiczne słowo: potencjał!